• Wpisów:10
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 12:14
  • Licznik odwiedzin:1 096 / 1483 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Drogi Pamiętniku.
Gdy weszłam do góry do pokoju Leo'a nie było. Zniknął... Zadzwoniłam do niego ale nie odbierał, włączała się sekretarka.
- Julia! - zauważyłam ją przed moim domem i krzyknęłam do niej przez okno.
- Coś się stało?
- Chodź to wszystko Ci opowiem. - i tak też zrobiła.
- No mów co jest.
- Wczoraj, gdy razem z Harrym poszliście... a tak w ogóle to gdzie wy poszliście? - zmieniłam na chwilę temat.
- Harry zaprosił mnie na spacer po parku.
- Aha. To jak wy poszliście to... my z Leo'em no wiesz.
- Zrobiłaś to?
- W sensie nie, że wiesz ale całowaliśmy się po prostu.
- No dobra.
- Jak zeszłam na dól po śniadanie dla mnie i dla niego wracając na górę nikogo już nie było w pokoju. Zniknął.
- Dzwoniłaś do niego?
- Tak.
- Zadzwonię do Harry'ego czy coś wie.
Po chwili Julia odkłada słuchawkę i mówi:
- Nie odbiera...
- Włącza się sekretarka?
- Tak.
- Tak samo jak u Leo'a. - zastanawiałyśmy się co mogło się z nimi stać.
- Jula a zauważyłaś u Harry'ego jakieś drobiny złota tak jak ja u Leo'a?
- Wiesz... Coś mi świta i wydaję mi się, że tak.
W tym momencie sprawdziłam Julce rękę i...
- Zobacz... Ty też masz drobiny. Jak ja, Leo i Harry. Jesteś...
- Kim? - zapytała przerażona.
- Jesteś Zimnokrwistą.
Julka bardzo się przestraszyła.
- Dobra chodź do szkoły bo się spóźnimy.
Poszłyśmy do szkoły, a będąc w środku starałam się znaleźć Leo'a i Harry'ego.
- Ej widzieliście Leo'a DiCaprio i Harry'ego Styles'a ? - zapytałam przypadkowe osoby ze szkoły
- Nie sorry...
I wtedy jeden chłopak, spojrzał na mnie i się przedstawił.
- Jestem Call Jeffrey
- Amm... Cześć? Sory muszę iść. - gdy obróciłam się aby zobaczyć czy nadal na mnie patrzy, to on patrzył. Byłam pewna, że się we mną zakochał.
- Doma! - krzyknęła Julia.
- Co! - Widzę Leo'a na trawniku za szkołą!
- To chodź. - poszłyśmy do niego a on leżał cały zakrwawiony....
- Boże co Ci jest Leo?
- U...uciekaj. - powiedział z trudem
- Co? Dla..
- Dominika leć! - poleciałyśmy w górę (możemy latać bo zimnokrwiści mają moce np. latanie).
- Widzisz!?
- Co mam widzieć!
- Tego...
  • awatar KREJZOLAaa: Świetne opowiadanie :) Chętnie przeczytam dalszą część :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Drogi Pamiętniku.
Zbliża się Sylwester, więc w związku z tym wybrałyśmy się z Julianem ( Julią ) na zakupy.
- Patrz jaka piękna sukienka. - wiedziałam, że to ta..pięknie wycięta, krój w sam raz do mnie...


- Kupuję. - pznajmiłam
- A ja tą:


- One różnią się tylko kolorem Jula - zaśmiałam się
- Wiem
Potem Julka przyszła do mnie na Sylwestra. Zaprosiłyśmy chłopaków do siebie, bo moi rodzice i rodzice Julki pojechali razem do Warszawy zostawiając nas same. Zadzwonił dzwonek.
- Cześć... WOW O_o - chłopcy byli zadziwieni naszymi kreacjami.
- No co? My też musimy jakoś wyglądać! ;D - zaśmiała się Julka. Zaczęła się Impreza.
- Doma my z Harrym idziemy do mnie . - powiedziała.
- Ale... ok <3
- Dzięki - szepnęła mi do ucha.
- Skoro jesteśmy sami to... może... - domyślałam się co miał na myśli.
- Nie wiem Leo...
- Oj no weź nawet nie zauważysz kiedy - uśmiechnął się do mnie tak pięknie, ze uległam.
Poszliśmy do mojej sypialni i... tak to się zaczęło. Zaczęliśmy się całować i dotykać, lecz delikatnie. On rozpinał mi sukienkę a ja zdjęłam mu koszulkę. Poczułam niesamowite uczucie...ciepło, bezpieczeństwo, miłość...
Obudziłam się rano i ujrzałam go pięknie oświetlonego przez słońce... lecz on cały lśnił od drobin złota. Ja też tak lśniłam. To dlatego, ze jesteśmy zimnokrwiści. Zeszłam na dól po śniadanie. Zrobiłam mu jajecznicę... Cóż za twórczość. Gdy weszłam do góry do pokoju...

C.D.N.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Drogi Pamiętniku.
Nadszedł następny dzień. Spałam u Julii. Dziś Sobota i razem z chłopakami wybrałyśmy się na koncert Ariany Grande. Obydwie ją uwielbiami.
Tu macie całą muzykę która była puszczana. Chłopcy zaproponowali, że w przyszłym tygodniu moglibyśmy pójść na podwójną randkę. I w sumie to świetny pomysł. Gdy byłam sama z Leo'em zaproponował mi żebym poszła z nim do niego. Najpierw zadzwoniłam do mamy i zapytałam czy mogę. Zgodziła się, ale miałam być w domu przed 010 jeżeli to nie problem dla rodziców Leo'a.
- Moich rodziców nie ma. - uśmiechnął się nie śmiało drapiąc się ręką po szyi.
- A. O.K. - odwzajemniłam jego uśmiech. Gdy weszliśmy do jego domu było cudownie. Ogromne okna, pięknie zdobione meble i żyrandole. Ogółem pięknie.
- Masz przepiękny dom! - zachwycałam się.
- Heh. Dziękuję. Ty masz śliczne oczy.
- Słucham? - udawałam, ze nie słyszę.
- Nic, nic. - odparł zawstydzony. - Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki.
- Gucci?
- Tak? - on będąc jakieś 4 metry ode mnie podszedł szybkim krokiem i jego wargi stykały się z moimi. Poczułam gorąco. Usiadliśmy na jego łóżku w pokoju i jego dłoń dotykała mojego uda. Myślałam, że to sen. Gwałtownie przestałam mimo tego jakie to było miłe.
- Leo...
- Przepraszam Cię Gucci. Nie powinienem, ale to... tak samo się jakoś. - bardzo się zawstydził.
- Nie masz się czego wstydzić. Też Cię pragnę, ale... znamy się praktycznie kilka dni... Przepraszam - odparłam zawstydzona.
Następnego dnia opowiedziałam wszystko Julii.
- Leo zaczął mnie wczoraj całować.
- Słodko. - odparła cała w motylkach.
- A Ty? Cała chodzisz taka w niebo wzięta.
- No bo... Harry wczoraj mnie pocałował, ale tak cudownie... - cała się rozmarzyła.
- Chodź na lekcję. Co mamy teraz?
- Amm... Polski
Udałyśmy się do sali, w której odbywały się zajęcia i zajęłyśmy swoje miejsca. Po zajęciach wracając do domu zauważyłam pewne zmiany na swojej skórze... Pojawiły się na niej drobiny złota. Zastanawiałam się od czego to... Starałam się jej zmyć, lecz one są tak jakby pod skórą. Zaczęłam się martwić.
- Leo? - zadzwoniłam do niego, bo przez cały dzień siebie nie widzieliśmy.
- Coś się stało?
- Możesz do mnie przyjść?
- Jasne zaraz będę. - przyszedł po 12 minutach.
- Na mojej skórze pojawiły się drobiny brokatu...
- Co ja zrobiłem... - zaczął się zamartwiać. Jego twarz gwałtownie zbladła.
- Co się stało? - przestraszyłam się
- To przez pocałunek.
- Ale całowałeś mnie w Aqua Parku i nic się nie pojawiło.
- Ale gdy Cię całowałem, dotykałem twojego uda. A w czasie gdy tak zrobiłem dostałaś gen krwistej.
I w tym momencie zamarłam. Bardzo się przestraszyłam.
- Ale co to znaczy!?
- Jestem zimnokrwisty. Podczas pocałunku z dotykiem zapylam Cię genem krwistej. Od dziś jesteś zimnokrwista... Błagam nikomu o tym nie mów.
- Nie powiem. A czy ja mam jakieś moce?
- Tak. - uśmiechnął się bo wiedział, że to najbardziej mnie zainteresuje. - Możesz latać i bardzo szybko biegać, uzdrawiasz chorych.
W szkole wszystko opowiedziałam Julii. Ufam jej i wiem, ze nikomu nic nie powie.
- To wcale nie tak źle. - pocieszała mnie.
- Wiem - w sumie cieszę się, że jestem zimnokrwistą. Mogę używać mocy i tak dalej.
- No proszę, proszę czy to nie ta kaleka co weszła mi w drogę na zjeżdżalni w Aqua Parku? - odezwała się ta jędza...
- No proszę, proszę czy to nie ta ślepa co jest daltonistką, bo nie odrużnia zielonego od czerwonego? Ooo ale przykro - zaczęłam się śmiać do Julii.
- Dziewczyny! Idziemy! - cała zaczerwieniona odeszła w ''podskokach''
- Cześć Gucci. - pocałował mnie. I to nie tak normalnie. Poczułam ugryzienie.
- A ty co wargę chcesz mi zjeść? - zaczęłam się do niego śmiać.
- Heh przepraszam, ale... - i nie dokończył.
- No co? - zrobiłam słodką minkę.
- No... Strasznie mi się podobasz rozumiesz?
- Heh... Tak

C.D.N.
 

 
Drogi Pamiętniku.
Julia nadal tłumaczyła.
- Doma nie radzę Ci zadzierać z grupą ''Modnisi''
- Ale ja nie...
- Co nie?
- Nieważne.
Poszłyśmy na następną lekcję. Na lekcję Matematyki. Na tej lekcji nie było dla mnie miejsca a ze względu na to, że w ławce Sary jedno krzesło zawsze było wolne, zostałam zmuszona siedzieć tam do końca roku...
Napisałam liścik do Julii a\i chciałam żeby osoba przede mną podała go do niej. Do mnie odwrócił się Leo. Tak miał na imię. Zamarłam. Myślałam, ze to sen...
- Hej. - powiedział.
- Hej. - odparłam z lekkim stresem. - Podasz tą kartkę do Julii?
- Jasne. - uśmiechnął się bardzo pociągająco.
- Dzi...dzięki.
Sara widząc to jak rozmawiam z Leo wkurzyła się i oczywiście...
- Proszę Pani jako przewodnicząca klasy mam zamiar powiedzieć, ze Dominika narusza regulamin szkoły.
- W jaki sposób powiedz mi Saro. -- powiedziała nauczycielka.
- Rozmawia a także pisze sobie liściki z tą Julką.
- Przepraszam proszę Pani... - powiedziałam nie chętnie ale zarazem ze wstydem.
- Nic nie szkodzi to wszystko pewnie spowodowane przeniesieniem do nowej szkoły prawda?
- Tak. - powiedziałam. Ta nauczycielka wydawała się być spoko.
- Ale proszę pani ja...
- Cicho Saro weź się lepiej do roboty i zacznij pisać to co jest na tablicy.
Poczułam ulgę, że nie będzie mi aż tak dokuczać.
- Uważaj łamago. Nie wchodź mi w drogę jasne?
- Tsaaa... I co mi zrobisz? A poza tym nie rozmawiaj bo łamiesz regulamin. - uśmiechnęłam się wrednie.
Po lekcjach razem z Julią poszłyśmy do mnie a po drodze zahaczyłyśmy do H&M'u.
- Julka a może kupimy sb takie bluzki?
- A ile kosztują?
- Śą na przecenie za 35 zł. Masz tyle?
- Tak.
Kupiłyśmy sobie takie bluzki:




Ze względu na to, ze dziś jest piątek wybrałyśmy się do Aqua Parku.
- Julia. - zaparło mi dechw piersiach.
- Co?
- To jest Leo?
-Tak. Leo DiCaprio. A co?
- On mi się chyba podoba.
- Ty mu raczej też, dlatego że widzę czasem na przerwach jak na Ciebie patrzy. - uśmiechnęła się po przyjacielsku.
- Jula on tu idzie... - odparłam słabo, bo czułam jakbym miała za chwilę zemdleć.
- Spoko świetnie wyglądasz
- Cześć dziewczyny. - powiedział Leo.
- Hej. - odparłyśmy.
- My... Musimy już iść! - krzyknęłam i zabrałam Julkę za sobą.
- A Tobie co? ;D
- Słabo mi w jego towarzystwie.
- Dobra chodźmy już na baseny.
Poszłyśmy na wielką żółtą zjeżdżalnię i stanełyśmy w kolejce do zjazdu. Ja za Julką a ona przede mną.
- Ej Doma a potem idziemy na małe zakupy?
- No spoko. - uśmiechnęłam się.
- Cześć chłopaki <3 - niestety tego samego dnia w Aqua Parku w Sopcie musiała się pojawić ta żmija! Sara.
- Hej Sara? Tak masz na imię? - odparł Leo po czym zaczęłyśmy się chichotać z Julianem (Julią)
- Amm... Tak mam na imię heh śmieszny jesteś - uśmiechnęła się sztywno upokorzona Sara.
- To wcale nie miało na celu być zabawne Saro.
- Leo? - zapytałam odważnie patrząc w jego piękne zielone oczy.
- Tak Gucci? Możemy tak z chłopakami na Ciebie mówić?
- Pewnie w sumie miałam Wam to zaproponować. Może masz ochotę zjechać ze mną razem? - poczułam ciepło i łopotanie mego serca.
- Pewnie
Poczułam ulgę, ze się zgodził.
- Doma a ja? - zaśmiała się Julka.
- Heh spoko zjedziesz z... jak on ma na imię?
- Ten brunet? OMG to Harry. Bujam się w nim od 6 klasy <3
- Harry? - zapytałam.
- Tak?
- Zjechałbyś z jakże urocza Julką? - uśmiechnęłam się pokazując luz.
- Spoko. Zjedzież?
- Pewnie heh. - odparła Jula. - Dzięki Doma. - szepnęłą mi do ucha.
Zjechali jako pierwsi i było słychać ich krzyk heh.
- Teraz nasza kolej Gucci.
Usiadłam jako pierwsza a on za mną objął mnie swoimi mimo że męskimi to bardzo delikatnymi dłońmi. Zjeżdżając zaczęliśmy rozmawiać. Aż trudno sobie wyobrazić rozmowę podczas kilkunastosekundowego zjazdu zjeżdżalnią wodną. Ale dla nas to była wieczność, która mogła trwać i trwać.
- Więc Gucci przeszłaś do naszej szkoły tak?
- Tak.
- A czemu?
- Mój tata dostał tu lepszą pracę
- Mogę Cię tak objąć? - chodziło mu o to, że wcześniej miał ręce wyżej a teraz chciał mnie objąć w talii. Zastanawiałam się...
- Tak.
I nagle wypadliśmy z rury, ale za nami... Sara, która zjechała przed zielonym światłem prosto we mnie. Uderzyła mnie w plecy.
- Co ty robisz Sara?! - obronił mnie Leo. - Jesteś ślepa czy co?! Nie widziałaś, ze każdy czeka na zielone światło?!
- Ale ja jestem przewodniczącą. - powiedziała strasznie spalona ze wstydu.
- Tak przewodniczącą... ALE TYLKO W SZKOLE!!!
- Leo spokojnie nic mi nie jest.
- Spadaj na drzewo Leo!
- Leo chodźmy już...
Poszliśmy w stronę pustego yacuzzi ( czyt. dżakuzi )trochę odpocząć całą paczką.
- Dziewczyny my musimy iść na chwilę do szatni.
- O.K. - odpowiedziałyśmy.
- Doma słuchaj Harry zapytał mnie czy może mnie objąć niżej w tali w czasie gdy zjeżdżaliśmy.
- Mnie o to samo zapytał Leo - obydwie byłyśmy strasznie podekscytowane całą sprawą wydarzeń.
- Jula, ale poczekaj. Nie dajmy się zwariować urodzie. Musimy poznać ich charaktery. Po tym co zdarzyło się obok zjeżdżalni to trochę się zdziwiłam, bo Leo wygląda na spokojnego a tam po prostu wybuchł.
- Ale on Cię bronił nie rozumiesz? Nie wielu takich chłopaków jest u Nas w Gimnazjum, bo większość stałaby i nic by nie robiła, a Leo Cię bronił.
- Masz rację, ale to nie zmienia faktu, ze musimy ich poznać lepiej.
- Już jesteśmy. - powiedzieli.
- Spoko. - odparłam.
- Jula, mogę Cię na chwilę przeprosić? - zapytał Harry.
- Amm... - patrzyła na mnie przerażona ale za razem ciekawa.
- Idź! - szepnęłam.
- Tak. - po chwili zastanowienia Julia poszła z Harrym na stronę.
- A ja też miałem Cię o coś zapytać.
- Tak?
I w tym momencie Leo wcale nic nie powiedział, lecz mnie... pocałował. To był mój pierwszy pocałunek, który był magiczny, Zakochałam się w Nim jeszcze bardziej i mocniej.
- Doma! - krzyknęła Julka skacząca w niebo głosy jak jakaś koza xd.
- Co się stało? - zaczęłam się śmiać.
- Harry mnie zapytał czy będę z nim chodzić!- Julia nie przejmowała się niczym ani nikim kto był za nią po prostu się cieszyła.
- A ja wyobraź sobie... pocałowałam się z Leo!!!
Obydwie szalałyśmy jak wariatki i skakałyśmy a chłopacy siedzieli w yacuzzi i po prostu patrzyli.
- Dziewczyny. - powiedział Harry
- Oj żebyś wiedział Stary.

C.D.N.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Drogi Pamiętniku.
Wypiłyśmy z Julią przepyszną herbatę w Starbucks, przy okazji rozmawiając. Julia wydaje się być moim wsparciem w tych trudnych chwilach ( chodzi o zmianę szkoły).

- Julia?
- Tak? - odpowiedziała.
- Wydaję mi się, ze spotkałyśmy siebie już wcześniej też masz coś takiego?
- Wiesz, ze tak?
- Jak masz na nazwisko?
- Winslet.
I właśnie w tym momencie zaparło mi dech w piersiach.

- Niemożliwe! Julia to ja!
- Czekaj... Masz na nazwisko Gucci?
- Tak! - Obydwie rzuciłyśmy się sobie w ramiona i zaczęłyśmy płakać.
- Boże tyle lat Cię nie widziałam, ale wiedziałam że coś jest nie tak . - powiedziałam.
Wracając do domu wymieniłyśmy się ze sobą numerami telefonu i rozeszłyśmy się w swoje strony.
- Mamo! - krzyknęłam.
- Tak skarbie coś się stało?
- Nie uwierzysz kogo spotkałam w szkole dodatkowo jesteśmy w jednej klasie.
- Kogo? - zapytała mama z wielką ciekawością.
- Julię Winslet!
- Jezu! To ta mała Julcia co w przedszkolu zawsze nosiła sztuczną, plastikową koronę? - śmiech.
- Tak! Mamo, a może pojedziemy ty, ja, Julia i ciocia Gosia do Aqua Parku w przyszłym tygodniu?
- Dobrze, ale pojedziecie same ok?
- A dlaczego? - w głębi duszy cieszyłam się, ze same bo nie będzie mnie pilnować xdd
- Bo ja pracuję. Zdzwonię się z ciocią i damy Wam znać.
- O.K.
Następnego dnia w szkole powiedziałam Juli o Aqua Parku.
- O.K. w sumie tez o tym myślałam.
- A mówiłaś mamie o tym, że się spotkałyśmy?
- No pewnie! - odpowiedziała Julka.
- O oł...
- Co się stało? - zapytałam.
- Widzisz je?
- Kogo? Te dziewczyny?
-Tak. To największe modnisie w szkole, które mają "władzę" nad całą budą. Zawsze dokuczają i rzucają się w ramiona każdemu lepszemu chłopakowi, tylko że musi być ładny.
Wtedy obydwie zaczęłyśmy się chichotać, a one podeszły.
- Macie coś do powiedzenia naszej szkole skoro tak się chichoczecie?!
Pomyślałam sobie: Co za JĘDZA.. -_-
- A co musisz o wszystkim wiedzieć? - odpowiedziała Julia.
- Ha! A co masz jakąś tajemnicę?! Ludzie słuchajcie ta oferma ma coś w tajemnicy! - powiedziała liderka całej grupy ''Modnisi'' tak je nazywamy z Julią.
- Chodź Julia... - powiedziałam.
- O! A ty co nowa? - zapytała jedna z ''Modnisi''
- Tak.
- Świetnie! Kolejna do ośmieszenia. HAHA! Zignorowałam je i razem z Julką poszłyśmy w innym kierunku.
- Widzisz jakie one są? - powiedziałam Julka.
- No... Ale najlepszym rozwiązaniem jest ignorancja.
- Do czasu dlatego, że jeśli Sara (to ta liderka całej ich grupy) zauważy, że zaczniesz ją ignorować ona robi wiele strasznych rzeczy. Na przykład mi zrobiła taki kawał, ze w photoshopie obrobiła mnie w kiblu -_-.
- No nie źle. - Uśmiechnęłam się złośliwie do Julki
- To nie było śmieszne! - i sama zaczęła się śmiać.
Nadszedł czas obiadu, więc poszłyśmy do stołówki i czekałyśmy w kolejce po jedzenie. Nagle wyprzedziły nas ''Modnisie''.
- Przepraszam Sara. Tu jest kolejka. - powiedziałam ze złowieszczym i uszczypliwym uśmieszkiem.
- Nie wychylaj się Doma! - ostrzegała mnie Julka.
- Przepraszam? Zamknij swoją jadaczkę i czekaj na obiad maluszku! Ja jestem królową szkoły i mam prawo robić co chcę jasne!?
- Coś mi się nie wydaję. - Uśmiechnęłam się sztucznie trzepocząc rzęsami, a cała stołówka zrobiła : OOOOoo, zaraz się zacznie haha!
- Posłuchaj mnie kaleko społeczna - powiedziała do mnie Sara - Radzę Ci nie zadzieraj ze mną.
- Bo co? Bo uderzysz mnie, bo naślesz na mnie twojego tatusia burmistrza miasta?
I wtedy Julka zaciągnęła mnie za rękę i wybiegła ze mną ze stołówki.
- Co ty robisz Doma? Nie radze Ci. Daj sobie spokój.

C.D.N.
 

 
Drogi Pamiętniku.
Byłam dziś pierwszy dzień w nowej szkole. Na początek wstałam o 60 co było dla mnie udręką. Miałam dylemat w co miałam się ubrać. I wybrałam najładniejszą sukienkę jaką posiadałam. Była to piękna brzoskwiniowa sukienka. I do tego piękne balerinki. Po raz pierwszy od czasów przedszkola miałam okazję poczuć się jak królewna...
Mniejsza o to. Poszłam do szkoły na pieszo, spokojnym spacerkiem. Przekroczyłam próg szkoły i zaczęły mnie brać straszne motyle w brzuchu. W starej szkole byłam pełna życia, a teraz jestem szarą myszką. Być może to przez brak moich dawnych przyjaciół. Miałam ze sobą plan szkoły i zajęć nie mogłam się odnaleźć. Podeszła do mnie pewna dziewczyna i wszystko mi pokazała.

- Cześć jestem Julia.
- Hh..ej ja jestem...Dominika.
- Widać, że jesteś nowa i zagubiona
- Naprawdę to aż tak widać?
- Słysząc twój głos nie mam wątpliwości.
Zapadła na chwilę niezręczna cisza.
- To... w jakiej klasie jesteś? - zapytała Julia
- Wydaję mi się, że... w "B"
- Ja też!
I wtedy poczułam taką jakby ulgę, bo wydawało mi się że znam Julkę od zawsze. Z resztą coś mi świtało, bo ma na imię Julia.
Obydwie weszłyśmy na lekcję Angielskiego i potem spędziłyśmy przerwę razem i potem znowu i znowu. - Może chciałabyś pójść ze mną na herbatę do Starbucks? - zapytała Julka.
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
I tak to się zaczęło.
 

 
Friends are Like Angels Who Lift Our Feet When Our Wings Have Trouble Remembering How to Fly
You are responsible, forever, for what you have tamed
 

 
P r z y j a ź ń

"To nie skarb być przyjacielem, lecz przyjaciel jest skarbem."

Kto się zgodzi? Przyjaźń. Magią, którą tworzą dwie bliskie sobie osoby. Dbaj o osobę, z którą śmiejesz się każdego dnia z byle powodu, z którą wszędzie jeździsz, chodzisz... Taka szansa na wspaniałego przyjaciela nie zdarza się często...